KOLĘDA – SPOTKANIE, KTÓRE MA SENS

W okresie Bożonarodzeniowym w naszych domach pojawia się szczególny Gość – kapłan przychodzący po kolędzie.
Dla wielu z nas to tradycja znana od dzieciństwa, wpisana w rytm dni świątecznych i pierwszych noworocznych tygodni. Ale im jestem starsza, tym bardziej widzę, że kolęda to coś znacznie więcej niż tylko zwyczaj, który „był zawsze”.

To przede wszystkim chwila Spotkania. Spotkania Boga – w osobie kapłana, który niesie Boga – z naszym domem,
z naszą codziennością – taką, jaka ona jest: z radościami, troskami, zmęczeniem, nadziejami i planami. Wspólna modlitwa, błogosławieństwo mieszkania, rozmowa z kapłanem stają się zaproszeniem Boga do naszego życia na cały kolejny rok.

Kolęda daje też przestrzeń do rozmowy. Czasem krótkiej, czasem dłuższej i głębszej – zależnie od sytuacji i potrzeb.
To moment, w którym można zadać pytanie, podzielić się troską, poprosić o modlitwę. To także okazja, by poczuć,
że Parafia to nie tylko kościół, ale Wspólnota ludzi, którzy idą razem jedną drogą wiary.

Przyjęcie księdza po kolędzie nie oznacza, że nasze życie jest idealne i uporządkowane. Wręcz przeciwnie – często jest znakiem tego, że tym bardziej potrzebujemy Bożej obecności, Jego pokoju i błogosławieństwa. Bóg nie przychodzi tylko tam, gdzie wszystko jest poukładane. On chce być obecny tam, gdzie toczy się prawdziwe życie.

Dla mnie kolęda to także chwila zatrzymania. W codziennym biegu rzadko znajdujemy czas na wspólną modlitwę w domu.
A przecież to właśnie dom jest pierwszym miejscem, gdzie rodzi się wiara. Kolęda przypomina mi, że Bóg chce być częścią mojej codzienności – nie tylko od święta, ale każdego dnia.

Dlatego warto otworzyć drzwi i serce. Nie z obowiązku, ale z ufnością. Bo każde takie Spotkanie może stać się małym znakiem Bożej obecności i początkiem dobra, które będzie owocować przez cały rok.



Emilia

do góry